(@yarekop i @marcinmaksymilian)
Oświadczyłem się Maksowi w 2017 roku i od tamtej pory cierpliwie czekałem, aż Jaśnie Pan zdecyduje się na kolejny krok.
Maks od początku chciał wziąć ślub w Polsce, dlatego z dużą nadzieją obserwowaliśmy zmiany w naszym kraju. Ostatecznie jednak wiemy, jak potoczyły się ostatnie wybory i jak wyglądały perspektywy wprowadzenia równości małżeńskiej. Możliwość uznania naszego małżeństwa w Polsce była jednym z ważnych powodów naszej decyzji, ale prawda jest taka, że po prostu… straciliśmy cierpliwość. Tym bardziej że coraz częściej rozmawiamy o przeprowadzce do innego kraju.
Dlatego postanowiliśmy nie czekać już dłużej i wzięliśmy ślub w Danii. A skoro już robimy to na serio, to bierzemy pełen pakiet – transkrypcję aktu małżeństwa, zmianę nazwisk i wszystko, co się z tym wiąże.
Wzięliśmy ślub! I wszystko poszło idealnie.
Do dziś jestem pod ogromnym wrażeniem duńskiej konkretności – cała ceremonia trwała może pięć minut. Bez zbędnego stresu i wielogodzinnych formalności. Potem była sesja zdjęciowa, obiad, a następnie całonocne rozmowy, śmiech i tańce.
A nad ranem poszliśmy jeszcze na spacer nad morze. I wtedy nagle poczuliśmy tak intensywny zapach jedzenia, że romantyczny spacer zakończyliśmy… kebabem I chyba właśnie tak wygląda nasze małżeństwo – trochę romantycznie, trochę spontanicznie i zawsze z poczuciem humoru.
