(@kajtering i @sakalmi)
Mieszkamy w Finlandii i jesteśmy rodziną. Poznaliśmy się w 2018 roku w Sopocie. Niedługo później zamieszkaliśmy razem w Finlandii, a w 2020 roku wzięliśmy ślub. Tutaj żyjemy jak każda inna para: mamy wspólną codzienność, obowiązki i plany na przyszłość. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy wjeżdżamy do Polski. W świetle polskiego prawa nasze małżeństwo przestaje istnieć, a my stajemy się dla siebie obcymi ludźmi. To sytuacja, która dotyka wielu rodzin żyjących w podobnych związkach. Co więcej, polskie urzędy traktują nasze dokumenty wybiórczo: ten sam akt małżeństwa pozwolił mi przyjąć dwuczłonowe nazwisko, ale jednocześnie nie może zostać zarejestrowany przez polski USC. Po odmowie transkrypcji nasza sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Rząd Polski przyznał przed ETPCz, że doszło do naruszenia art. 8 EKPC, czyli prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, i zobowiązał się przygotować odpowiednie rozwiązania prawne — w tym związki partnerskie. Z tego powodu ETPCz zawiesił naszą sprawę oraz kilka innych, oczekując na działania Polski. A my? My również czekamy — tak jak wszystkie rodziny, których polskie prawo wciąż nie uznaje i nie chroni. Mówimy o tym, bo wierzymy, że żadna rodzina nie powinna być wymazywana przez własne państwo.
